Wczorajsza noc była zimna. Bliżej północy można było zobaczyć już swój oddech. Jako, że nie zdążyłam na ostatnią ciepłą noc tego lata, postanowiłam wyruszyć w miasto w pierwszą naprawdę zimną noc otwierającą nowy, jesienny sezon. Trafiłam do samego centrum Woli, prawie tuż przy granicy ze Śródmieściem. Droga do podziemi o dziwo nie prowadziła przez nic, co trzeba by pokonywać na siłę. Jakby podziemia zaprosiły do siebie..

Wrażenie zaproszenia szybko minęło. Atmosfera wewnątrz była upiorna. Straszna. Wiedząc, że w tunele przy browarze Haberbush&Schiele to jedyna w całości przetrwała cześć dziewiętnastowiecznej historii tego miejsca.. Wiedząc, że w czasie wojny w tunelach w podziemiach Armia Krajowa ukrywała amunicję, a w czasie Powstania browary służyły ludności cywilnej.
Wyobraźnia nawet marna w tak niesamowitym miejscu dostaje nowej jakości. Moja ledwo sobie radziła z przerabianiem kolejnych widoków. Gdybym – oświetlając kolejny kawałek tuneli – przez przypadek zobaczyła kogoś innego. Kto tak po prostu by na mnie w milczeniu patrzył.. tam, na końcu – umarłabym w jednej chwili ze strachu.

Było warto. Dziękuję za wyciągnięcie mnie tutaj.
A wpis dedykuję wszystkim, którzy pamiętają smak powstańczej Zupy Plujki. Zupy, która nie raz ratowała życie ludności cywilnej Warszawy, a przygotowanej z jęczmienia z browarów warszawskich.

aaaaDSC_5182 DSC_5155 DSC_5161 DSC_5186 DSC_5189 DSC_5193 DSC_5196 DSC_5216 DSC_5218 DSC_5250