Tym razem wizytówka miasta. Miałam unikać miejsc popularnych, ale historia tego miejsca jest wizytówką Warszawy sprzed lat. Tutaj nadal można usłyszeć warszawską gwarę, wspominki sprzed lat.. Handlarze spod hali nie raz stoją w tym miejscu już trzecie pokolenie. Rok temu staruszka sprzedająca warzywa powiedziała mi, że kiedy jej matka sprzedawała tu kalafiory przed wojną, to były bielsze..

Hale Mirowskie projektował kwartet Milkowski, Panczakiewicz, Kozłowski, Nieniewski, a wykonanie ich zajęło blisko dwa lata. Do 1944 roku było największym centrum handlowym (jak to brzmi) tej części miasta. Apropos kalafiorów: przeważał handel warzywami oraz rybami i mięsem. Panowała atmosfera handlowa. Targowanie się, reklama szeptana, krzyki na cztery strony świata zachwalające towar, kłótnie o klienta.. Pod halą dostać było można wszystko. Niezalężone koszerne jaja, ptactwo dzikie, ptactwo domowe hodowane przy kamienicach, warzywa z ogrodów na obszarach dzisiejszego Ulrychowa i okolic.

Życie miasta toczące się pod Halami Mirowskimi pierwsze lata wojny jeszcze jakoś tliło się przygasającym płoniemiem.. Dnia 7 sierpnia 1944 płomień został zgaszony ostatecznie. Niemcy zdobyli wówczas istotny punkt pomiędzy ulicą Chłodną a placem Mirowskim. Spędzili wówczas ponad pół tysiąca cywilów pod halę zachodnią i rozstrzelali. W kilku etapach, przez ponad 18 godzin zamordowali 510 ludzkich istnień. Stos zwłok spalono pod samą halą. Rzeź przeżył chyba jedyny z Verbrennungskommando – Tadeusz Klimaszewski – który zmuszony był palic ciała ofiar po uprzednich egzekucjach. Jego wspomnienia można odnaleźć w książce, którą wydał jakiś czas po wojnie.

Hale Mirowskie zostały odrestaurowane w latach 50. i 60. Ściana ze śladami egzekucji nie została pokryta elewacją podczas ostatniego remontu. Dzisiaj już nie wieszają na niej wianków, czosnku i sukienek.. Już tam nie handlują.

DSC_0467 DSC_0475 DSC_0479 DSC_0508 DSC_0514 DSC_0516 DSC_0523b