Nie zacznę od historii tego miejsca. Rakowiecka ma dobrze znaną historię i nawet jej dramatyczny epizod z Powstania Warszawskiego blednie po tym, w co zamieniły się te mury po wojnie. Zdawałoby się po piekle. Piekło przyszło dopiero kiedy wyszli Niemcy. Ludzie na dźwięk słowa „Auschwitz” odczuwają niepokój. Wielu dostaje dreszczy, a garstka żyjących czasem płacze. O Auschwitz uczymy się w szkole. O Pawilonie Dziesiątym do tej pory się nie wspomina, chociaż już można o tym mówić. I Rotmistrz Pilecki o nim powiedział: „Auschwitz to była igraszka”. Tak.. w tych słowach opisał czym był Pawilon X.
Procesy pokazowe, w odróżnieniu od procesów kiblowych miały publiczność i pozory. Oskarżeni o zdradę, kolaborację z Niemcami, liczne zabójstwa czerwonoarmistów albo działalność dywersyjną na rzecz Związku Radzieckiego ludzie musieli w procesach zeznawać tak, by istniały pozory słusznośći. Najczęściej zeznawali oficerowie wojska polskiego oraz świadkowie oskarżenia. Świadkiem oskarżenia mógł być każdy, więc trzeba było zadbać, by mówił jak trzeba. Na Rakowieckiej potrafili zadbać o zeznania, ale nie tylko o nie. Potrafili zadbać o rodzinę, podkomendnych, przyjaciół, współpracowników. Potrafili zadbać, by 7 na 10 kobiet po przesłuchaniach w „pawilonie cudów” nigdy nie mogło mieć dzieci. Potrafili sprawić, że silny człowiek po trzech miesiącach w karcerze o wymiarach 180/60/40 wyszedł stamtąd chory umysłowo.
Bili pałkami, nawet 15 godzin dziennie. Gwałcili mężczyzn nogami od taboretu, a kobiety drucianymi szczotkami do czyszczenia toalet. Wyrywali paznokcie, kopali w nerki, serce i płuca. Kiedy przesłuchiwano w taki sposób kobietę w celi obok, siedzący mężczyzna za ścianą przekonywany był, że to jego żona, córka albo matka. Nierzadko to rzeczywiście była jego żona, córka albo matka. Nierzadko staruszki, dziewczęta w wieku licealnym albo kobiety w ciąży. Brali w tym udział nie tylko zwyrodnialcy z wymazanym człowieczeństwem, nie tylko chorzy psychicznie sadyści po wyrokach, ale wysoko postawieni oficerowie NKWD, później UB. Potrafili człowieka zmienić w zwierzę, które przed procesem pokazowym ubrane schludnie, umyte i uczesane reaguje na komendy bardzo posłusznie.
Wyroki przygotowane na wiele dni przed końcem procesu były już tylko pro forma. Kara śmierci dla oficera AK za kolaborację z Niemcami, jeśli jeszcze był świadomy tego co usłyszał musiała być dodatkową torturą, bo tamten honor od dzisiejszego słowa honor różnił się tym czym pełne od pustego. Wszystkim. Zabijali ludzi przed sądem. Mordy sądowe zakańczone były w tunelu pod pawilonem. Polscy żołnierze ubierani byli w niemieckie mundury. Strzał w tył głowy. Koniec. Rodzina dowiadywała się jako ostatnia.
Dzisiaj to miejsce nadal jest aresztem, nadal osadzeni są tutaj ludzie, a za murami nadal mieszkają warszawiacy, mieszkańcy Mokotowa, często emeryci. Teraz już nie budzą się w nocy zalani potem, a i zaryzykuję stwierdzenie, że wtedy.. również niekoniecznie.
Pawilon Dziesiąty Warszawskiego Aresztu Śledczego – gdyby mógł przemówić.. chyba by zamilczał.
Bo nie ma takich słów.

P1010541 P1010542