By dojść do tego zupełnie odludnego miejsca trzeba minąć trzy przejścia kolejowe, nasypy, chaszcze i brzozowe zagajniki. Znajdująca się na nim tabliczka zaczynająca się od słów „przechodniu” brzmi jak dobry żart. Nikttamtędy nie „przechadza się” a co najwyżej trafił przypadkowo lub z nadzieją na znalezienie cmentarza z XIX wieku. Kiedy w 1872 roku Pragę nawiedziła epidemia cholery zmarłych grzebano na obrzeżach dzielnicy z dala od zabudowań i ludzi. Według oficjalnych danych znajdują się w jego granicach oraz jakiś obrzar za nimi 484 pochówki. Od 1910 roku, w którym postawiono na tym cmentarzu krzyż przez trzydzieści lat nie podejmowano żadnych prac, a krótko przed wybuchem wojny miała miejsce ostatnia rewitalizacja. Później.. przez 70 lat nic się nie działo, a cmentarz umierał. Dopiero cztery lata temu grupa ludzi w ramach spontanicznej akcji – umówiła się i uprzątnęła ruiny. Następnie opiekę nad terenem objęła spółka PKP. Nie istnieje ku niemu żadna dróżka, żadna ścieżka.. nic. Trzeba błądzić i patrzeć za siebie. Pociągów w kierunku Modlina przez godzinę przejeżdża kilka.

acment4 cment1 Cment5