Karolkowa to ulica o wyjątkowo ponurej historii. Niegdyś usiana niewysokimi kamieniczkami, dzisiaj prezentuje zabudowę wczesnego PRLu. Nigdyś w każdej kamieniczce znajdowała się kapliczka. Wspominała to kiedyś Pani Strużyńska, sąsiadka mojej babci, która przeżyła Powstanie. Wspominała o tym jak Niemcy zamordowali Karolkową. Dom po domu, kamienica po kamienicy. Wszystko palili. Zabijali ludzi niezależnie od wieku. Nawet małe dzieci. Nawet kobiety w ciąży. Karolkowa nigdy już nie powróciła do dawnej świetności. Na jej samiutkim końcu, tuż przy Kolejowej stoi kamienica. Jej obecny adres to Przyokopowa, niemniej sprawdzałam na mapie z 1939 roku, że wówczas był to styk dwóch ulic. Nie sprawdzałam dalszych roczników, kiedy Przyokopowa oddzieliła się od Karolkowej. Na jednym z portali o Warszawie znalazłam wzmiankę o właścicielu budynku. Kamienica należała do Władysława Witkowskiego. Wybudowano ją przez 1928 rokiem, bo spis własności prywatnych był przeprowadzony właśnie w tym roku.

Kamienica na pewno „widziała” co robili Niemcy ludziom. Jeśli ktokolwiek przeżył może nadal tu mieszka, bo nie wyobrażam sobie nikogo, kto chciałby tu zamieszkać teraz. To dom przerażający. Nie swoją historią.. tym, jak teraz wygląda. Schody uginały się, wilgoć czuć było już w bramie. Dookoła cisza. W podwórzu zaparkowały dwa samochody należące do ekip budowlanych słynnej XIX Dzielnicy kilometr dalej. Jest głucho. Tylko odgłosy telewizji przerywają tę ciszę. A poza tym jak w lochu. Nie wiem czy piwnica nie jest tutaj śmiertelną pułapką.

Ta kamienica tak bardzo zasługuje na ratunek.

10900042_717567728350609_3039420502806533599_o 10900098_717567771683938_7753489566724002717_o 10904017_717567761683939_8358426282646323672_o 10917969_717567721683943_8091659889839129242_o 10926788_717567758350606_3779114673410825238_o