Była piękna. Najstarsza kamienica na Grzybowskiej od 106 lat trwa pomimo wszystkiego. Nie wygląda ani na tak starą, ani na mieszczańską, ani na niegdyś piękną.

Obecność kilkaset metrów dalej browarów Haberbusha siłą rzeczy związała kamienicę z przemysłem alkoholowym i napojami. Zaprawy do wódek, wytwórnia wód gazowych (1939), fabryka Wód Mineralnych Wincentego Mścickiego (1935), wytwórnia soków i zapraw Kaczorowskiego (1930). Ponadto mydlarnia i odlewnia metali.

Wojnę przeżyła, znalazła się na warszawskim „dzikim zachodzie”, na którym długo nie budowano nic, w którym zawierucha i piekło wojny widać było bardzo długo. Jednakże jej uroda nadal trwała w czerwonej cegle, w żeliwnych balkonach, w ozdobnej bramie i obliczu Chrystusa na froncie. W latach 70. balkony skuto, tynk także. Co roku popadała w większą ruinę, ale trwała. W latach dwutysięcznych zaczęto budować wokół cichego zakątka Woli Muzeum Powstania, potem hotele Platinum i Hilton, a ostatnio The Warsaw Spire.

Dzisiaj tkwi między gigantami. Coraz bardziej szara, delikatna i krucha. Coraz bardziej odarta z urody, coraz słabsza. Jej los jest podobno już przesądzony.

Kamienica Leokadii i Antoniego Gawłowiczów z 1910 roku.

abcDSC_2589 DSC_2523 DSC_2525 DSC_2529 DSC_2537 DSC_2544 DSC_2558 DSC_2560 DSC_2576 DSC_2581